Pamiętam rok, kiedy wchodziły pierwsze iPhone'y. Pamiętam swoją reakcję jak dziś. "Po co mi to? Mam telefon do dzwonienia i pisania SMS-ów. Koniec. Wystarczy."

Serio. Tak myślałem. I tak myślało wielu ludzi wokół mnie. Smartfon? Zabawka dla geeków. Ja jestem praktyczny, nie potrzebuję internetu w kieszeni.

Wiesz co? Dzisiaj słyszę dokładnie te same zdania. Tylko zamiast "smartfon" ludzie mówią "AI".

"Po co mi to?"
"Ja nie potrzebuję."
"To chwilowy trend."
"I tak nic z tego nie będzie."

I rozumiem. Naprawdę rozumiem tę perspektywę. Bo w każdej rewolucji technologicznej wygląda to identycznie.


Każda rewolucja wygląda tak samo

Samochody. "Po co, jak mam konia? Koń sam trafi do domu."

Internet. "Kto będzie siedział przy komputerze, jak można zadzwonić?"

Smartfony. "Telefon jest od dzwonienia. Reszta to zbędne bajery."

Social media. "Kto będzie wrzucał zdjęcia jedzenia do internetu? To się nie utrzyma."

Widzisz wzorzec?

Zawsze są trzy grupy. Entuzjaści, którzy rzucają się na nową technologię od pierwszego dnia. Sceptycy, którzy mówią "poczekajmy, zobaczymy". I oburzeni, którzy tupią nóżkami, że świat się zmienia i to jest złe.

I zawsze — zawsze — wynik jest ten sam. Świat idzie do przodu. Niezależnie od tego, jak głośno ktoś krzyczy, że nie powinien.

Możesz się obrażać, że ludzie jeżdżą samochodami zamiast końmi. Ale samochody i tak wygrały. Nie dlatego, że były "lepsze" w jakimś filozoficznym sensie. Dlatego, że były szybsze, tańsze i wygodniejsze.

I dokładnie to samo dzieje się teraz z AI.


AI, którego nie znasz

Tutaj jest sedno problemu. Bo kiedy większość ludzi mówi "AI", myśli o ChatGPT z 2023 roku. O tym narzędziu, które pisało wypracowania jak licealista i generowało ludziom ręce z sześcioma palcami.

I na podstawie tego doświadczenia wyrobili sobie opinię. "AI to bzdura. Pełno błędów. Nie nadaje się do poważnej pracy."

Problem w tym, że AI z 2023 roku i AI z 2026 roku to dwa kompletnie różne światy.

To tak, jakbyś oceniał internet na podstawie modemu 56k i powiedział "no dobra, ten internet to taka ciekawostka, ale nic poważnego się na nim nie zrobi". No nie. Nie w 2026 roku.

Dzisiaj mamy Claude Opus 4.6. Mamy ChatGPT Codex. Mamy Claude Code. Mamy narzędzia, które łączą się z Twoimi aplikacjami, pracują w przeglądarce, obsługują procesy od A do Z. Nie "generują tekst" — wykonują pracę.

I jest coś, o czym mało kto mówi. Coś, co powinno dać do myślenia każdemu, kto wciąż traktuje AI jak "chwilową modę".

Twórcy AI sami przyznają, że kolejne modele są już praktycznie w pełni tworzone przez AI. Tak — AI buduje lepsze AI. To nie jest science fiction. To się dzieje teraz, w 2026 roku.

Programiści, którzy jeszcze dwa lata temu mówili "AI to zabawka, pełno błędów w kodzie" — dzisiaj sami używają AI do pisania kodu. Nie dlatego, że zmienili zdanie z ideologicznych powodów. Dlatego, że AI zaczęło pisać lepszy kod niż oni sami w wielu przypadkach. I byliby głupi, gdyby tego nie wykorzystali.

To nie jest kwestia opinii. To jest kwestia obserwacji.


Można też sprawdzać przepisy na obiad

I to jest OK. Serio.

Można używać AI do sprawdzenia, co ugotować na obiad. Do zaplanowania wycieczki. Do generowania śmiesznych obrazków. Do tłumaczenia maila od zagranicznego kontrahenta.

Nie oceniam. Każdy wykorzystuje narzędzia tak, jak potrzebuje.

Ale to jest mniej więcej tak, jakbyś kupił profesjonalny komputer i używał go wyłącznie do grania w pasjansa. Technicznie — nic złego. Praktycznie — marnujesz potencjał, o którym nie masz pojęcia.

Bo w 2026 roku AI potrafi obsługiwać Twoje maile. Prowadzić Twoje social media. Analizować Twoje dane sprzedażowe. Budować strony internetowe. Tworzyć oferty. Zarządzać procesami. Automatyzować powtarzalne zadania, na które tracisz godziny dziennie.

Różnica między "AI do przepisów" a "AI jako system" to różnica między multipla a Maserati. Niby jedno i drugie jedzie. Ale skala jest kosmiczna.


"Detektywi AI" i problem, którego nie widzą

Pojawia się nowe zjawisko. Ludzie, którzy sprawdzają, czy dany tekst został napisany przez AI. Taki digital patrol. "A, to wygenerowane! Już nie umiesz pisać sam?"

Rozumiem, skąd to się bierze. I nie mówię, że ten odruch jest całkowicie bezpodstawny.

Bo jest realny problem. Internet zalewa fala treści generowanych w najprostszy możliwy sposób — ktoś wpisuje "napisz mi artykuł o marketingu", dostaje generyczny tekst bez kontekstu, bez doświadczenia, bez myśli, wkleja i publikuje. Śmieci. Zgadzam się w stu procentach.

Ale tu jest haczyk.

Problem nie jest w tym, że ktoś UŻYŁ AI. Problem jest w tym, JAK go użył.

AI bez kontekstu, bez Twojego doświadczenia, bez Twojego myślenia — generuje śmieci. To prawda. Ale AI z właściwym kontekstem? Z Twoimi danymi? Z Twoim doświadczeniem wdrożonym w system?

Generuje lepiej niż człowiek.

I to nie jest opinia. AI ma dostęp do większej bazy wiedzy. Nie zapomina. Nie ma gorszego dnia. Nie pisze byle czego, bo się spieszy do domu. Nie bierze L4. Nie bierze urlopów. Nie ma rodziny, która dzwoni w środku pracy.

Czy to brzmi zimno? Może. Ale to jest rzeczywistość.

Kluczowe rozróżnienie: AI użyte leniwie (generyczne zapytanie, zero kontekstu) = śmieciowy content, słusznie krytykowany. AI użyte systemowo (Twoja wiedza, Twoje dane, Twój kontekst) = narzędzie, które wzmacnia Twoje możliwości. To jest fundamentalna różnica.

Matematyka, która nie kłamie

Teraz do brzegu. Bo mogę opowiadać o rewolucjach i wzorcach historycznych, ale na koniec dnia jest jedna rzecz, która decyduje o tym, co się wydarzy.

Matematyka.

Żaden przedsiębiorca nie prowadzi firmy jako fundacji. Każdy szuka sposobów, żeby robić więcej za mniej. To nie jest cynizm — to jest natura biznesu. Zawsze była.

I teraz ten przedsiębiorca staje przed wyborem.

Może zatrudnić pracownika. Umowa o pracę. ZUS. L4. Urlopy. Szkolenia. Wdrożenie. Czas na zarządzanie. I nadzieja, że ta osoba będzie robiła swoją robotę dobrze i konsekwentnie.

Albo może zapłacić abonament. Dwadzieścia dolarów miesięcznie. Za narzędzie, które robi te same proste, powtarzalne zadania. Szybciej. Bez przerw. Bez problemów. Bez dramatów.

Wiesz co? Przedsiębiorca zrobi to, co jest logiczne. Nie dlatego, że jest zły. Nie dlatego, że nie lubi ludzi. Dlatego, że to jest biznes. I biznes liczy.

Proste prace komputerowe? Będą zastępowane. Proste procesy marketingowe? Będą zastępowane. Proste zadania sprzedażowe? Będą zastępowane.

Nie za 10 lat. Nie za 5 lat. To się dzieje teraz.

I to nie jest kwestia, czy "chcemy" czy "nie chcemy". To się dzieje niezależnie od naszej opinii na ten temat.


Oburzenie prawie zawsze wynika z niezrozumienia

To jest moja obserwacja po latach prowadzenia biznesu i patrzenia na to, jak ludzie reagują na zmiany.

Kiedy ktoś jest wściekły na nową technologię — prawie zawsze wynika to z tego, że jej nie rozumie.

Nie rozumie, jak działa. Nie rozumie, co potrafi. Nie rozumie, jakie daje możliwości. Widzi zagrożenie, bo nie widzi szansy. A nie widzi szansy, bo nie poświęcił czasu, żeby się nauczyć.

I to jest ten moment, w którym mam dla Ciebie konkretną propozycję.

Zamiast oburzać się na AI — poświęć godzinę dziennie, żeby je zrozumieć.

Godzinę. Dziennie. Tyle.

Nie musisz zostać programistą. Nie musisz rozumieć jak działają sieci neuronowe. Nie musisz czytać papierów naukowych.

Musisz usiąść i zacząć używać. Codziennie. Przez godzinę. Z konkretnymi zadaniami ze swojego życia i pracy.

Napisz maila z pomocą AI. Zaplanuj tydzień z pomocą AI. Przeanalizuj swoje dane z pomocą AI. Zrób szkic oferty. Zrób research. Napisz post.

Po tygodniu zaczniesz rozumieć, co AI potrafi, a czego nie. Po miesiącu będziesz działać szybciej niż kiedykolwiek. Po trzech miesiącach nie wyobrażasz sobie dnia bez tego narzędzia.

Dokładnie tak, jak z tym smartfonem, którego "nie potrzebowałem".


Świat nie czeka

Możesz się obrażać na AI.

Możesz tupać nóżkami.

Możesz być detektywem AI i sprawdzać, czy ten post, ten mail, ten artykuł napisał człowiek czy maszyna.

Możesz mówić, że "kiedyś było lepiej" i "prawdziwa praca to praca ręczna".

Ale świat i tak pójdzie do przodu. Z Tobą albo bez Ciebie.

I za 5 lat będziesz albo osobą, która zrozumiała to wcześnie i wykorzystała. Albo osobą, która mówi "gdybym wtedy zaczął...".

Wiem, bo sam byłem tym gościem z "po co mi smartfon". I wiem, jak szybko zmieniłem zdanie, kiedy w końcu spróbowałem.

Godzina dziennie. Od dziś.

To jest ta decyzja, która zmieni Twoje następne 10 lat.

Chcesz zacząć — ale nie wiesz jak?

Sprawdź swój poziom AI w 2 minuty. 7 pytań i dostaniesz spersonalizowany prompt dopasowany do Twojego poziomu.

Zrób quiz →
ŁM

Łukasz Maćkowiak

Przedsiębiorca, praktyk AI, twórca Finansowe Wsparcie. Pomaga ekspertom budować systemy sprzedaży online z AI. Bez wypalenia, bez udawania kogoś, kim nie jesteś.